10 najgorszych filmów na podstawie gier.

8/23/2014



Wiele ekranizacji gier komputerowych trudno uznać jest za udane, nawet ciężko jest znaleźć kilka naprawdę dobrych produkcji. Oto dziesiątka najgorszych filmów na podstawie gier komputerowych.





Na nieszczęście dla nas Chris Roberts musiał cierpieć na chwilowy zanik rozumu, kiedy wybierał aktorów do ekranizacji swojej legendarnej serii. Marka Hamilla zastąpiło bożyszcze nastolatek, Freddie Prince Jr. Roberts nigdy nie wyreżyserował już filmu.
Zwiastun


Ten film udowadnia dwie teorie. Pierwsza z nich mówi, że jest dużo graczy na świecie. Stąd dobre wyniki tego filmu. Druga zaś opisuje, w jaki sposób ładne ciało głównej aktorki może zasłonić debilizm fabuły. Angelina Jolie znakomicie spisała się w tej roli. A druga część jest jeszcze głupsza od pierwszej.
Zwiastun


Uwe Boll to wyjątkowa postać. Jego nazwisko stało się marką gwarantującą, że film będzie gniotem, choć np. “Darfur” czy "Tunnel Rats", a nawet ekranizacja Dungeon Siege okazały się zaskakująco dobre. Mimo tego gracze na całym świecie szczerze nienawidzą go za tworzenie kolejnych, bardzo złych ekranizacji znanych gier.

Niszczenie marzeń graczy rozpoczęło się od filmu “House of the Dead”, bazującego na grze o tym samym tytule. Pierwszoosobowy shooter cieszył się popularnością w drugiej połowie lat 90., czego nie można powiedzieć o filmie, na którym krytycy nie zostawili suchej nitki. Mimo tego “House of the Dead” okazał się jednym z nielicznych filmów Bolla, który przyniósł zyski - przy budżecie sięgającym 12 mln dolarów zarobił o dwa miliony więcej.
Zwiastun


Kolejny zamach na zdrowie psychiczne widzów w wykonaniu Uwe Bolla. Historia seksownej wampirzycy walczącej z Nazistami nie wymagała pewnie zmian przy przenoszeniu na duży ekran, ale reżyser się uparł i przeniósł fabułę w czasy średniowieczne. Podobno Uwe, aby obciąć koszty, zatrudnił do kilku scen prostytutki zamiast aktorek. Druga część wylądowała od razu na DVD, a w tym, roku pojawić się ma trzecia odsłona.
Zwiastun


Ten film warto obejrzeć tylko dla sceny z perspektywy pierwszej osoby. Chociaż lepiej zobaczyć ją na YouTubie, a seans sobie darować. Tym bardziej smutny jest niski poziom tej produkcji, że wyreżyserował ją Andrzej Bartkowiak. Pan Andrzej chyba nie zrozumiał aluzji w postaci negatywnych recenzji i niezadowolenia fanów. Postanowił nakręcić kolejną adaptację gry, tym razem na podstawie Street Fightera.
Zwiastun



Jedną z bardziej znanych marek gier przeniósł na ekrany sam mistrz Uwe. W Alone in the Dark gra Christian Slater, czym potwierdza swój upadek w Hollywood. Film ma niewiele wspólnego z grą. Co jeszcze dziwniejsze, film zarobił w kinach ponad 2 miliony dolarów, a podobno jego sukces na DVD jest jeszcze większy. Niestety, zapewne skłoni to Uwe Bolla do kręcenia kolejnych „hitów”. Powstała nawet druga część. Boże, miej litość.

Zwiastun



Gra jest w zasadzie gotowym scenariuszem dla filmu akcji, może nie produkcji z wyższej półki, ale przecież historia o płatnym zabójcy nie musi wzruszać. Tym bardziej szkoda, że film jest odrobinkę zbyt brutalny, a scenariusz niepotrzebnie zakręcony. Nie zachwycił również Timothy Olyphant. Nie wypadł dobrze jako główny zły w Szklanej pułapce 4.0, więc i bezwzględnym zabójcą też nie był najlepszym. A na początku Hitmana zagrać miał Vin Diesel... Z widzami nie było chyba jednak aż tak źle, skoro powstaje część druga.
Zwiastun


Znęcanie się nad kolejnym filmem Uwe Bolla przypomina kopanie leżącego i staje się nieco nudne. Ale jeśli Uwe nie daje za wygraną i tworzy po swojemu kolejne ekranizacje gier, trzeba być równie konsekwentnym. Pamiętacie pierwszego Postala? W grze wcielamy się w postać Kolesia, który wzorem wpadających w szał pracowników amerykańskiej poczty zabija wszystko, co żywe.

Uwe Boll postanowił tym razem być zabawny i zrobić z tego komedię, wplątując w fabułę Talibów i ich pomocnika, George’a W. Busha, a do tego pozwalając wystąpić przed kamerą swoim krytykom, którzy przyjęli wyzwanie i skrzyżowali z nim rękawice na ringu. Efekt? Miażdżące opinie krytyków i zaskakująco dobre przyjęcie przez widzów. Zrobiony z przymrużeniem oka film jest tak zły, że aż przyjemnie się go ogląda!
Zwiastun


Kolejny skok Hollywood na kasę graczy. Film z Markiem Wahlbergiem w bardzo luźny sposób nawiązuje do serii kultowych gier i to w zasadzie był główny zarzut recenzentów. A przecież historia opowiedziana w obydwu Maxach Payne’ach aż prosi się o dosłowne przeniesienie na ekran. Film zarobił ponad 100 milionów dolarów, czyli całkiem nieźle. Na prawdziwe przygody Maxa musimy poczekać jednak do premiery trzeciej części gry.
Zwiastun


Niektóre filmy Uwe Bolla zdają się przeczyć stereotypowi - nie tylko dają się oglądać, ale w nielicznych, wspomnianych wcześniej przypadkach zdobywają uznanie widzów. Jeśli jednak szukamy stereotypowo złego filmu niemieckiego reżysera, “Far Cry” nadaje się idealnie. Uwe luźno nawiązuje do serii, rzucając w wir akcji byłego komandosa, granego przez Tila Schweigera i dziennikarkę, w którą wcieliła się Emmanuelle Vaugier.

Til, jak przystało na dobrego aktora, radzi sobie z dowolną rolą, a Emmanuelle wprawdzie nie dorównuje mu talentem, ale za to jest ładna. I na tym kończą się zalety filmu, którego drętwe dialogi i bezsensowna akcja (a tej jest naprawdę dużo!) przyniosły reżyserowi wyjątkowe osiągnięcie - przy budżecie 30 mln dolarów film zarobił nieco ponad 700 tys., skłaniając do przypuszczeń, że Uwe Boll zajmuje się filmowymi katastrofami wyłącznie w celu wygenerowania strat, pozwalających na odpisy podatkow
Zwiastun


Źródło:
Gadźetomania, Gry WP

You Might Also Like

0 komentarze