Siedem najseksowniejszych aktorek Hitchcocka

5/03/2014


Zestawienie siedmiu najseksowniejszych kobiet które zagrały w filmach wybitnego Alfreda Hitchcocka


Joan Fontaine
W wyścigu do roli w „Rebece” (1940), pierwszym amerykańskim filmie Hitchcocka, pokonała miedzy innymi dwie znakomite aktorki z oscarowego hitu „Przeminęło z wiatrem” – Vivian Leigh, z którą bardzo chciał zagrać Laurence Olivier, odtwórca głównej roli męskiej oraz swoją starszą siostrę Olivię de Haviland. Joan nie miała łatwo, gdyż Olivier cały czas dawał jej do zrozumienia, że zdecydowanie bardziej wolałby grać ze swoją ówczesną żoną. Dwudziestojednoletnia aktorka była więc na planie poddawana presji podobnej do tej, jaka stała się również udziałem jej filmowej bohaterki. Reżyser opiekował się młodą aktorką w osobliwy sposób. Zapraszał ją do biura na prywatne pogawędki, w czasie których mówił jej, że nikt w ekipie jej nie lubi, ale że to nie szkodzi, bo on ją akceptuje a tylko to powinno mieć dla niej znaczenie. Takimi, między innymi, metodami posługiwał się Hitchcock, aby wprowadzić aktora w klimat filmu. Bohaterka grana przez Joan Fontaine także była wrogo odbierana przez otoczenie, po tym jak zajęła miejsce lubianej i szanowanej, pani domu, Rebeki de Winter. Choć Fontanie nie miała szczęścia zagrać w najlepszych dziełach mistrza, za kolejny film Hitchcocka otrzymała nagrodę Akademii dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. „Podejrzenie” (1941) było filmem niedopracowanym, którym zainteresowanie twórcy stracili już na etapie realizacji. Niemniej jednak nastrój niepewności i tytułowego podejrzenia zapewnił filmowi umiarkowany sukces, a Joan Fontaine jedynego Oscara w karierze.

Grace Kelly
Była jedną z ulubionych aktorek Hitchcocka. Powodem, dla którego zagrała tylko w trzech filmach mistrza był fakt porzucenia przez nią aktorskiej kariery. Pierwszy raz ta zjawiskowo piękna blondynka wystąpiła u sir Alfreda w „M jak morderstwo” (1954), kameralnym filmie, w którym miała paść ofiarą wynajętego przez męża zabójcy. Kelly była pewną siebie kobietą. Dawała o tym do zrozumienia także i na planie, gdy skory do obscenicznych żartów reżyser, nie był w stanie zbić jej z tropu. To ona także zaproponowała mu, aby w jednej z kluczowych scen, odbierania telefonu, wystąpić bez szlafroka, w samej tylko koszuli nocnej. Zaskarbiła sobie tym sympatię reżysera i podbiła serca rzeczy męskiej publiczności. W filmie „Okno na podwórze” (1954) bardziej statystowała Jamesowi Stewartowi, natomiast w „Złodzieju w hotelu” (1955) grała zdecydowanie pierwsze skrzypce, uwodząc bardzo odważnie, jak na owe czasy (lata 50.), sławnego złodzieja biżuterii, Johna Robiego, zwanego Kotem (Cary Grant). Czarowała go takimi na przykład słowami: „Zgaśmy światło, jeśli chcesz oglądać fajerwerki. Czuję, że dzisiejszej nocy chcesz obejrzeć najbardziej fascynujący widok na Riwierze.” Potem zagrała jeszcze w dwóch filmach innych reżyserów i porzuciła aktorstwo, by poświęcić się całkowicie roli księżnej Monako, odrzucając m. in. propozycję Hitchcocka zagrania w „Marnie”.

Audrey Hepburn
Stała się na pewien czas niezaspokojoną obsesją Hitchcocka. Bardzo chciał ja zaangażować do głównej roli kobiecej w filmie „No Bail for the Judge”. Scenariusz generalnie spodobał się Audrey, ale zaniepokoiła ją trochę scena gwałtu, którego miała paść ofiarą. Taka scena nie wydawała się być zgodna z jej ekranowym wizerunkiem. W końcu aktorka napisała do Hitchcocka, że jest w ciąży i nie może przyjąć jego propozycji. Hitchcock nie przywykły do takiego traktowania wściekł się do tego stopnia, że anulował wszelkie prace związane z projektem, bo nie miał zamiaru angażować na miejsce Hepburn żadnej innej aktorki. Jakby tego było mało, w tym właśnie czasie na ekrany amerykańskich kin wchodził film z Hepburn w roli tytułowej, „Historia zakonnicy” (1959). Film Freda Zinnemanna dał się Hitchcockowi we znaki na dwa nieprzyjemne sposoby. Po pierwsze, z powodu świetnych wyników oglądalności tego filmu musiał zaczekać z premierą własnego, „Północ, północny zachód”. Po drugie, na festiwalu filmowym w San Sebastian film z Hepburn sprzątnął mu sprzed nosa główną nagrodę.

Janet Leigh
 Ze względu na estetyczne założenia „Psychozy” (1960) nie miała być efemeryczną divą, a bardziej dziewczyną z sąsiedztwa. Jej bohaterka Marion Crane jest zwyczajną kobietą, którą sytuacja życiowa zmusza do kradzieży. Podobnie jak cała obsada tego nietypowego i niskobudżetowego filmu (ledwo 800 000 $) zagrała bardzo naturalnie. Postępując zgodnie z wymogami reżysera, odtwarzała swoją bohaterkę w precyzyjny sposób, który pomagał tworzyć realistyczny klimat. I chociaż ginie w połowie filmu, na pewno wiele satysfakcji dostarczył jej fakt, że zagrała w jednym z najlepszych thrillerów wszech czasów i chyba najbardziej znanej scenie w historii filmu, w której umiera pod prysznicem, zadźgana nożem przez psychopatę, Normana Batesa (Anthony Perkins).

Kim NovakKreowana w Columbii na następczynię Rity Hayworth, zagrała u Hitchcocka w jednym filmie. Ale był to jeden z najważniejszych w dorobku reżysera, który, podobnie jak inne dzieła z tego okresu, zawierał bardzo wiele ukrytych odniesień do jego własnej biografii. „Zawrót głowy” (1958) pod podszewką kryminalnej intrygi opowiada o okaleczonym psychicznie mężczyźnie, owładniętym obsesją na punkcie złej kobiety. Aktorka, która miała już status gwiazdy, nie była ślepo wpatrzona w reżysera. Wykazywała dużo własnej inicjatywy, włączając w to sferę, w którą bardzo lubił ingerować Hitchcock, mianowicie kwestię garderoby. Hitchcock odwdzięczył się jej we właściwy dla siebie sposób – kręcąc niezliczone duble sceny, w której wrzucał aktorkę do zatoki San Francisco, studząc tym samym jej zapał do innowacji. Jednak główne zadanie Novak polegało na zagraniu bohaterki, która w filmie wciela w dwie różne kobiety. Pociągająca, urocza blondyneczka okazuje się w końcu wredną, podstępną oszustką. Ale też, jak często u Hitchcocka, kobietą – marionetką, którą mężczyzna może modelować według własnego widzimisię.

Marlena Dietrich
Wystąpiła tylko w jednym filmie mistrza – „Tremie” (1950). Zagrała w pewnym sensie samą siebie, wielką gwiazdę sceniczną, które ze swoim emploi femme fatale z poprzednich filmów (zwłaszcza tych w reżyserii Josefa von Sterberga) idealnie pasowała do dreszczowca Hitchcocka. Reżyser traktował ją zupełnie inaczej niż swoje młode gwiazdki. Marlena, jako gwiazdą w pełnym tego słowa znaczeniu, mogła pozwolić sobie na planie na niemal wszystko. Była jedyną aktorką u Hitchcocka cieszącą się nieograniczoną swobodą. Miała prawo strofować członków ekipy, a apodyktyczny reżyser, który na ogół nie tolerował żadnej niesubordynacji, uważał nawet, że Marlena mogłaby z powodzeniem zastąpić go na fotelu reżyserskim. Traktował ją specjalnie pewnie dlatego, że tak znanej i doświadczonej aktorki po prostu nie mógł urabiać według własnych kaprysów. Potrzebował jej głośnego nazwiska, żeby dobrze wyglądało na afiszu i zwiększyło dochody z projekcji.

Doris Day
Utalentowana wokalnie gwiazda komedii romantycznych, na planie remake’u „Człowieka, który wiedział za dużo” (1956) wpadła w pułapkę zachwytu Hitchcocka nad jej grą. Nie znając jego przyzwyczajeń, była bardzo przygnębiona tym, że podczas dni zdjęciowych nie odzywał się do niej ani przed, ani po kręceniu danej sceny. To wprawiało ja w takie przygnębienie, że poprosiła nawet o prywatne spotkanie i oświadczyła reżyserowi podczas dramatycznej rozmowy, że jeśli nie spełnia jego oczekiwań, może ją w każdej chwili zastąpić kimś innym. Okazało się jednak, że nieśmiały z natury Hitchcock niespecjalnie przepadał za kontaktem z ludźmi, a swą aprobatę wyrażał najczęściej milczeniem. Dezaprobatę zaś (o czym jednak nie miała się przekonać) – atakiem mdłości.

You Might Also Like

0 komentarze