Okiem Agaty: filmowe fascynacje - Przerwana lekcja muzyki (Girl, Interrupted, 1999).

10/31/2015


Zapraszam na nowy cykl autorstwa Agaty. Co każdą sobotę na blogu pojawiać się będzie recenzja filmowa.

W premierowej odsłonie „Okiem Agaty: filmowe fascynacje” dramat psychologiczny na podstawie autobiograficznej książki Susanny Kaysen.



Przerwana lekcja muzyki (Girl, Interrupted), 1999


Młodość, bunt i niedopasowanie – taką, wówczas 24-letnią Angelinę Jolie grająca rolę Lisy Rowe w „Przerwanej lekcji muzyki” zapamiętałam. Jej Lisa ma pełne usta, nieco rozczochrane blond włosy i przenikliwe, zielonookie spojrzenie. Uwodzi widza z ekranu od pierwszej chwili, gdy się na nim pojawia. Zupełnie przyćmiewa inne młode aktorki - Cleę DuVall, Brittany Murphy i Elisabeth Moss oraz odtwarzającą rolę głównej bohaterki Winonę Ryder. Wypełnia ekran całą sobą, tak, że po latach nie pozostaje w głowie ani jakiś szerszy zarys fabuły, ani pamięć o ciekawej drugoplanowej kreacji Whoopi Goldberg w roli siostry Valerie Owens, opiekującej się pensjonariuszkami luksusowego domu wariatów dla dobrze urodzonych panien...


Tematyka „Przerwanej lekcji muzyki”  może wydać się nieco banalna, gdyby nie świadomość, że opowiada historię opartą na faktach. To ekranizacja autobiograficznej powieści Susanny Kaysen, w której to opisała swój dwuletni pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Ameryka, lata 60-te XX w. Oto siedemnastoletnia  Susanna (Winona Ryder), miotająca się między tym co tradycyjne i kostyczne (bogata, mieszczańska rodzina, porządna edukacja) i tym co nowe i nieprzewidywalne (romans z nauczycielem jako sposób przeżywania rewolucji obyczajowej). Nie potrafi znaleźć swojego miejsca na ziemi. Jej krótko ostrzyżone czarne włosy, dopasowane bluzki – czarne lub w marynarskie pasy, papieros, chyba bardziej jako wyraz ówczesnej mody, niż jako atrybut rzeczywistego nałogowca, wąskie spodnie… wszystko to sugeruje, że mamy do czynienia z osobą zafascynowaną egzystencjalizmem, wrażliwą i nieco zagubioną. I oto ta dziewczyna z „dobrego domu” popija fiolkę aspiryny i zapija litrem wódki, co zostaje poczytane za nieudaną próbę samobójczą przez jej otoczenie. Nie potrafiący zaakceptować poczynań córki rodzice wysyłają ją do lekarza, a ten diagnozuje u niej „zaburzenie osobowości typu borderline” i kieruje ją do na terapię do zamkniętego zakładu lecznictwa psychiatrycznego dla młodych kobiet. Tam Susana odkrywa, że nie jest jedyną osobą na tym świecie, która ze względu na pozorne niedopasowanie jest uważana przez otoczenie za wariatkę. Odkrywa także, że potrzebuje odnaleźć siebie i odzyskać wolność, aby jako dojrzała jednostka zmierzyć się z rzeczywistością, która ją przytłacza. I choć z polskiej perspektywy ośrodek Claimore, do którego trafia Susanna wydaje się być luksusowym sanatorium, personel nie jest wcale psychopatyczny i bezduszny, a niektóre pensjonariuszki rzeczywiście wydają się być nie do końca zdrowe, to jednak wymowa filmu jest dość oczywista – to apoteoza wolności, tej wewnętrznej (życie w zgodzie ze sobą), jak i tej zewnętrznej (wolność od zamknięcia).


Polskojęzyczna wersja tytułu filmu niezbyt oddaje treść fabuły. „Przerwana lekcja muzyki” to chyba odpowiedź tłumacza na tytuł anglojęzyczny – zarówno filmu jak i jego książkowego pierwowzoru – „Girl, Interrupted”, który bezpośrednio nawiązuje do tytułu obrazu Vermeera „Przerwana lekcja muzyki” (ang. „Girl, Interrupted at Her Music”). Mnie ów film bardzo zapadł w pamięć, nie tylko ze względu na Oskara dla fantastycznej Jolie za rolę drugoplanową. Pierwszy raz obejrzałam go w towarzystwie rodziców, jako dziewiętnastoletnia dziewczyna usiłująca odnaleźć siebie na rozstaju dróg, na pograniczu młodzieńczej hucpy i rozpasania oraz mieszczańskich acz nieco zaściankowych wartości. Z łatwością utożsamiłam się z tą postacią, ze względu na jej wyobcowanie, pozorne niedopasowanie i jednocześni desperacką próbę zapanowania nad otaczającą ją rzeczywistością. Miałam nadzieję, że po jego obejrzeniu rodzice pojmą mój stan wewnętrznego braku równowagi i ze zrozumieniem wyciągną do mnie rękę. Niestety, nie doczekałam się gestu zrozumienia z ich strony. Wysłuchałam za to niezbyt pochlebnej recenzji na temat filmu, jako rzekomo oderwanego od rzeczywistości. Z perspektywy czasu ich reakcję mogę uzasadnić różnicą pokoleń. Natomiast, co po obejrzeniu tego filmu pozostało na dłużej w mojej głowie, to przekonanie, że gdzieś tam, na świecie, być może czeka taka moja Lisa albo Susanna, z którą kiedyś zetknie mnie los i z którą się zaprzyjaźnię. I co ciekawe, po dekadzie rzeczywiście spotkałam na swojej drodze taką zagubioną, pokrewną duszę. Wpadłyśmy na siebie dość przypadkiem, w autobusie. Nie ma ona może zielonych oczu Angeliny Jolie, ale smutny błękit to też bardzo piękny kolor…
autorka recenzji: Agata

You Might Also Like

1 komentarze

  1. "Przerwana lekcja muzyki" to mój ulubiony i chyba jedyny film z jakim mam mnóstwo wspomnień ale i inspiracji. Bardzo identyfikuję się z główną bohaterką - Susanną Kaysen, jaką gra wspaniała Winona Ryder. Dla mnie postać Lisy natomiast jest poboczna, skupiałam się jednak na Susannie o której jest cały film i historia. To jedyny film jaki zrobił na mnie ogromne wrażenie i do którego wracam każdego roku, dostrzegając za każdym razem nowy szczegół jaki mi kiedyś umknął. To naprawdę bardzo głęboka historia opowiadająca o zachwianej równowadze psychicznej młodej osoby, jaka nie wie co zrobić ze swoim życiem, błądzi i zostaje zamknięta w ośrodku gdyż na tamte czasy nie było innej pomocy dla potencjalnych samobójców, aczkolwiek czy naprawdę Susanna chciała się zabić tego nie wiadomo. Na pewno chciała zwrócić na siebie uwagę. Takich osób jak ona jest mnóstwo na całym świecie, żałuję że ten film nie jest zbyt popularny na świecie, gdyż jego głębia i wspaniała gra aktorska zasługuje na sławę.

    OdpowiedzUsuń