Zwierzęta nocy (Nocturnal Animals, 2016)

2/19/2017


Tom Ford powraca po dłuższej przerwie do kina. Tym razem Amerykanin przedstawia mroczniejszy obraz, a mianowicie thriller Zwierzęta nocy".


Cóż moje ubawy się sprawdziły, dzieło Toma Forda mi nie podpasywało, wyszło po prostu przeciętnie. Pamiętam, jak po pierwszych zapowiedział, miałem obsesję na punkcie tej produkcji i nie mogłem się doczekać, aby zobaczyć, niestety zostałem rozczarowany, liczyłem zdecydowanie na coś ciekawszego i spektakularnego. Dla mnie dzieło Forda jest za bardzo przerysowane i mało angażujące.

Głównym moim zarzutem jest słaby scenariusz. Do połowy prócz jednej sceny mocno się wynudziłem, prawie w ogóle nie doznałem większych emocji. Przebieg rytmu został zaburzony i można dostrzec puste luki. Zakończenie jest po prostu fatalne, mnie kompletnie nie przekonało.

Całość jest dość średnio poskładana, może niektórych taki styl przekonuje, ale ja kompletnie nie odnajduje się w takiej przedstawionej formie. Pomysł na ukazanie fabuły był ciekawie przemyślany, niestety duży potencjał nie został pomyślnie wykorzystany. Sam ukazany dramat bohatera i główne historie mocno średnie, nie zostałem zbytnio zaangażowany i kompletnie nic mnie nie zaskoczyło. Na pewno, nie można odjąć klimatu i napięcia, gdyby fabuła została lepiej nakręcona, obraz byłby znacznie lepszy, wspominany klimat i napięcie nie poszedłby na marne.

Dialogi niczym szczególnym się nie wyróżniają, na pewno mają sens oraz nie wydają się miałkie i bezsensowne, ale nie ma w nich większego wydźwięku. Zabrakło także mocniejsze chemii między bohaterami.

Aktorstwo stoi na wysokim poziomie, jest najlepszym aspektem filmu. Michael Shannon stworzył znakomitą kreację, sama dykcja czy fizyczność powala, przed sensem wiedziałem, że zagrał świetnie, ale nie spodziewałam się, że aż tak mnie, zachwyci. Szkoda, że nie dostał więcej minut, dzięki Andesowi dałem radę dociągnąć do końca. Również dobrze zagrał Aaron Taylor-Johnson, choć jak na tak psychologiczny charakter postaci nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Jake Gyllenhaal dobrze sonie poradził, lecz za bardzo szarżował i momentami gra stawała się zbytnio sztuczna, na pewno nie jest to jedna z lepszych jego ról w karierze Amy Adams wypadła średnio, głównie przez średnio napisaną postać, która została przesycona emocjami.

Co do warstwy audiowizualnej, muzyka stworzona przez Abeal Korzeniowskiego wyborna nadaję niesamowity dreszczyk, natomiast scenografia, jak i zdjęcia nie powalają, a spodziewałem się, że te elementy będą jedną z większych zalet. Do plusów można zaliczyć także dobre oświetlenie i kostiumy.

You Might Also Like

0 komentarze