Cicha noc (2017)

grudnia 13, 2017



Czy film "Cicha noc" to pozycja, którą warto zobaczyć jeszcze przed świętami? Sprawdźcie w recenzji nowej osoby na pokładzie "Spojrzenia filmowego" - Marty Łozowskiej


Na „Cichą noc” lepiej po świętach

Mam trochę problem z filmem "Cicha noc" - okrzykniętym najlepszym na tegorocznym Festiwalu w Gdyni. Niezłego zmysłu obserwacyjnego, świetnych aktorów i doskonałego sportretowania Polski B - debiutującemu reżyserowi odmówić nie można. Z tych trzech powodów warto ten obraz zobaczyć.

Nieco jednak rozczarowuje punkt kulminacyjny (bo trąca telenowelą) i to, że nie da się tego obrazu nie porównać do "Wesela" Smarzowskiego. Bo nie udało się wyjść poza "zaklęty kręg" i pokazać tych naszych słabości inaczej. Chyba spodziewałam się czegoś mocniejszego, niż tylko trafnych spostrzeżeń.

Filmu nie polecam jeśli ktoś nie chce sobie zepsuć przedświątecznego nastroju. Bo jest to obraz bardziej jak żywa choinka, z której po świętach opadają igły, niż kolorowa błyszcząca bombka, co to cieszy oczy. Nie napawa optymizmem - tylko staje ością w gardle jak ten karp, co chwilę temu pływał jeszcze żywy.

Zachęcam natomiast do śledzenia dalszych poczynań reżysera Piotra Domalewskiego, który tym filmem mocno zadebiutował. Obnażył swój świetny zmysł obserwacyjny i ciekawi, co pokaże w kolejnych filmach. Na pewno będę też czekać na następne role Dawida Ogrodnika, który pokazał aktorską klasę w „Chce się żyć”, a w „Ostatniej rodzinie” potwierdził, że jest stworzony do ról charakterystycznych. W „Cichej nocy”, gdzie przeżywamy wigilię z jego perspektywy, także nie zawodzi.

Daję 8/10 gwiazdek – za udany debiut obiecującego reżysera, po którym, mam nadzieję, możemy się spodziewać podążania własnymi ścieżkami, niewydeptanymi wcześniej przez Wojtka Smarzowskiego. Także za to, że film doceniono na 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Czas pokaże czy w kolejnych produkcjach Domalewski zaskoczy nas świeżym spojrzeniem.


autorka: Marta Łozowska

You Might Also Like

0 komentarze

Flickr Images