Breaking Bad, 7 najlepszych momentów

6/27/2014

Breaking Bad" ma wszelkie predyspozycje do tego, by stał się serialem kultowym. Produkcja AMC już dawno wyszła poza sferę internetową. Mamy przecież koszulki, plakaty, cytaty - to wszystko gdzieś istnieje w naszej świadomości, w głowie każdego fana seriali. O "Breaking Bad" się mówi, o "Breaking Bad" się pisze. Serial parodiował ostatnio Jimmy Fallon, pojawiła się także wzmianka o nim podczas występu Stephena Colberta. Prawie każdy filmik z cyklu Honest Trailers nawiązuje do produkcji Vince’a Gilligana. "Breaking Bad" żyje nie tylko w czasie emisji w niedzielne wieczory.

Nic więc dziwnego, że każde wydarzenie, każda scena, każdy znaczący (lub nie) dialog jest pamiętany, dyskutowany i rozpoznawalny nawet przez osoby, które serialu AMC nie oglądają. W przypadku "Breaking Bad" owych kultowych momentów/scen/tekstów jest naprawdę wiele. Oto siedem z nich.

Jak wybrać siedem najgenialniejszych, najbardziej zapadających w pamięć scen z serialu, w którym z minuty na minutę emocje stawały się coraz większe? Przeszukiwałem, płakałem, wyrzucałem takie sceny jak zniszczenie biura Tuco, reklamy Saula Goodmana i każde "bitch" jakie wypowiedział Jesse. Wyrzuciłem śmierć Mike’a, śmierć Gusa, śmierć Gale’a, śmierć Hanka i każdą inną wartą zapamiętania scenę. Zostawiłem siedem, które moim zdaniem najbardziej namieszały w środowisku. Zostawiłem te, które zaledwie parę minut po emisji zaczęły stawać się kultowymi.


Ostatni odcinek pierwszej części piątego sezonu. I ostatni taki moment w serialu w ogóle – lekki, zabawny, świetnie zmontowany (co było jeszcze niedawno znakiem rozpoznawczym serialu), podsumowujący w ciągu paru minut wszystko, co powinniśmy wiedzieć po całym sezonie. Pomnik postawiony na cześć serialu, z genialnym utworem w tle, który przecież w latach 60. był hymnem na cześć metamfetaminy i innych używek. Poza tym, nietrudno zdefiniować tę scenę jako kultową, jeśli jest ona przerabiana w taki sposób.
Zobacz


Kultowa scena! W ciągu jednego dialogu Walter wypowiada dwie kwestie, które stały się legendarne. Gdy Skyler podważa autorytet Walta, ten po raz kolejny (ale prawdopodobnie po raz pierwszy w takim stylu) pokazuje swoją megalomanię. Słowa "I am the danger!" oraz "I am the one who knocks!" znajdują się na co drugiej koszulce z Waltem i pewnie co trzecim plakacie z "Breaking Bad". Co można więcej o tej scenie powiedzieć? Ona powala swoją energią! Ujęcie na Walta od dołu (z perspektywy Skyler) przytłacza, a wykonanie Bryana Cranstona po raz kolejny wędruje na wyżyny aktorskich umiejętności. Wszystkie późniejsze teksty, takie jak "Because I say so" czy "Say my name" są zaledwie namiastką tego, co zobaczyliśmy już w czwartym sezonie.
Zobacz


Jedna z najmocniejszych scen w serialu. Walt wchodzi do mieszkania Jessego i nie może go dobudzić. W tym czasie jego dziewczyna, Jane, zaczyna dławić się własnymi wymiocinami. Walt w pierwszej sekundzie chce jej pomóc, jednak natychmiast zmienia zdanie i patrzy na jej śmierć.

To końcówka drugiego sezonu i właśnie wtedy tytuł serialu nabiera znaczenia – Walt po raz pierwszy pokazuje, że potrafi być sukinsynem i z wyrachowaniem wykonuje każdy ruch. Śmierć Jane była dla niego wygodna, łatwo to zrozumieć. Za to sposób, w jaki się temu przygląda… Najpierw zszokowanie i zimne obserwowanie dławiącej się dziewczyny. Potem łzy, a na samym końcu zimny wzrok bohatera – na naszych oczach Walt zmienia się w kogoś, kogo znamy teraz. Emocje potęguje do tego fantastyczna muzyka, która z czasem także zacznie być kluczowym elementem serialu i będzie budować najbardziej pamiętne sceny…
Zobacz



…ale muzyka nie zawsze pomaga w budowaniu genialnych momentów. Czasem to cisza potęguje największe emocje. Tak też jest w trakcie konfrontacji Hanka z Waltem. Zero muzyki, zero krzyku. Tuż po tym, jak Hank znienacka uderzył Walta, pada jeden z najbardziej zaskakujących zdań w serialu: "Jeśli nie wiesz kim jestem, to może najlepiej zrobisz, stąpając ostrożnie!". Trudno uwierzyć, że bohater powiedział to do Hanka. Do szwagra, do swojego największego wroga a zarazem najlepszego przyjaciela. W tej scenie zmienia się wszystko; karty zostały wyłożone na stół i nie ma żadnych tajemnic. Walt to Heisenberg, a Hank nie ma zamiaru odpuścić jego grzechów. W tym momencie zaczyna się gra, której wynik już znamy. Nie ma to jednak znaczenia. Każdy trend na twitterze, wiele postów na facebooku, miliony obrazków na tumblrze mówiły "#treadlightly" – oto zasięg imperium Heisenberga!
Zobacz


Prawdopodobnie jedna z najlepszych scen w historii telewizji. Genialnie zmontowana i fenomenalnie zagrana przez Aarona Paula. Muzyka, która wbija się w mózg przy każdej zmianie ujęcia. Jesse postanawia zemścić się na dilerach za śmierć dziecka. Sytuacja wydaje się beznadziejna – potężni mężczyźni od razu zdają sobie sprawę, że chłopak chce ich zabić, więc oni także sięgają po broń. Czekamy sekundę, dwie, całą wieczność i nagle BUM! Wszystko zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni! Walter po raz kolejny pokazuje swoje zimne oblicze, strzelając bez zawahania. Najazd kamery, dyszący Walt mówiący "Run!" i mamy jeden z najpotężniejszych cliffhangerów w serialu. Po takim uderzeniu trudno było czekać na finał trzeciego sezonu, szczególnie, że wielu zadawało sobie pytanie, co się jeszcze może stać, czym twórcy mogą nas zaskoczyć. Gilligan i spółka oczywiście podołali, ale i tak odcinek "Half Measures" przeszedł do historii.
Zobacz


To, co widzieliśmy w odcinku "Half Measures" widzimy także parę epizodów wcześniej, jednak w o wiele większej skali. Ciężar tej sceny jest niewyobrażalny! Gdy Hank siedzi samochodzie i po dziwnym telefonie zaczyna panikować, kamera także wczuwa się w rytm – podskakuje, chwieje się, ciągle spogląda na zegarek. Razem z bohaterem obserwuje kolejnych ludzi, którzy mogą być zabójcami. Twórcy podczas tej sceny zasypują nas tyloma fałszywymi tropami – mężczyzna z młotkiem, facet na parkingu, który mógł być Hankiem, brak kuli w magazynku zabójcy i jego kamizelka kuloodporna, która broni mordercę gdy wydawało się, że agent Schrader już się uratował. Ale to, co następuje po tym wszystkim świadczy o genialności tej sceny – moment, w którym Marco Salamanca decyduje się użyć siekiery, jest może i cliche, ale jaki emocjonalny ładunek się z tym wiąże! Hank sięgający po nabój, zabawa montażem, co raz głośniejsza muzyka, aż ostatecznie strzał, cisza i odgłos alarmu w samochodzie. To jedna z pierwszych scen w serialu, po których zebranie szczęki z podłogi w jednym kawałku zdawało się być zadaniem niemożliwym.
Zobacz


Popis aktorski Bryana Cranstona i Anny Gunn. Zdecydowanie jeden z najbardziej niezapomnianych momentów w serialu. Walter musi uciekać przed Gusem i jego ludźmi, postanawia także ratować także swoją rodzinę. Kontaktuje się z Saulem, który załatwia takie sprawy i bohater rusza do domu spakować się i zebrać pieniądze. Jednak okazuje się, że większość pieniędzy Skyler dała Tedowi, który był w poważnych finansowych problemach. Gdy Walt się o tym dowiaduje, całkowicie mu odbija i zaczyna ryczeć przeraźliwym śmiechem. To jest ten moment, w którym widz zauważa w jak beznadziejnej sytuacji jest bohater – bez pieniędzy, bez możliwości ucieczki, za to z wielką armią, która chce go dorwać. Walt śmieje się na całe gardło, jednak w ostatnim ujęciu się uspokaja i patrzy prosto w kamerę, która się od niego oddala – tak, wtedy też bohater zdaje sobie sprawę, że jest już martwy.

Jak przystało na kluczowe dla serialu sceny, doskonałe jest w niej wszystko - aktorstwo Cranstona i Gunn, świetne ujęcia i przede wszystkim tak ważna w tym serialu muzyka. Atmosfera gęstnieje z każdą sekundą, po krzyku Walta następuje cisza i rytmiczne stukanie, aż wreszcie wybuch głównego bohatera. A najciekawsze jest to, że do finału czwartego sezonu zostały po tym odcinku jeszcze dwa kolejne, które musiały sobie poradzić z tak wysoko postawioną poprzeczką. Wynik tych zmagań oczywiście znamy. OCH, VINCE!

Siedem momentów, siedem scen i sekwencji, które zapadają w pamięć; które stały się znakiem rozpoznawczym serialu, albo które wytyczały nowe ścieżki dla produkcji AMC. Każda z tych scen to pomnik, który wychwala ten serial – pokazuje jak genialnie jest zagrany, napisany, zmontowany i nakręcony, oraz, jak genialna a zarazem prosta muzyka potrafi wzbudzić największe emocje. Wiele kwestii zyskały miano kultowych a sami bohaterowie zostaną zapamiętani na długo po zakończeniu serialu.

I chyba nikt nie ma wątpliwości, że finał zaserwuje nam coś, czego też przez długi czas nie zapomnimy. Kto wie, może ostatnia scena serialu stanie się najbardziej kultową ze wszystkich telewizyjnych momentów?
Zobacz


Autor: Jędrzej Skrzypczyk (hatak.pl)

You Might Also Like

0 komentarze