50 najlepszych westernów wszech czasów (Część Czwarta)

7/10/2014



Po krótkiej przerwie zapraszam na już przed ostatnią część.






20. Nosiła żółtą wstążkę (1949)
Film uznany za najbardziej nostalgiczny z trylogii kawaleryjskiej, w której skład wchodzą „Fort Apache” (1948) i „Rio Grande” (1950). John Ford nakręcił historię o przemijaniu, poczuciu przegranej, odpowiedzialności i obowiązku, a wszystko to w cieniu maskakry nad Little Bighorn. Niemniej jednak jest tu też miejsce na wiarę, miłość i nadzieję, okraszone dużą ilością ciepłego humoru. Głównym bohaterem jest sześćdziesięcioletni kapitan Nathan Brittles (w tej roli znakomity John Wayne), który już za kilka dni ma przejść na wojskową emeryturę. Ostatnie dni na służbie zakłóca napad na dyliżans i niepokoje wśród Indian, którzy opuścili tereny rezerwatów. Dowódca garnizonu wysyła kapitana, by zapobiegł sprzedaży broni Indianom, a przy okazji bezpiecznie dowiózł jego żonę i siostrzenicę, pannę Dandridge, na dyliżans, który wywiezie obie z niebezpiecznego terenu. Niestety zadanie są zniweczone przez Indian, przez co kapitan czuje, że zawiódł. Oddział wojska wraca do garnizonu. Kapitan zostaje oficjalnie wysłany na emeryturę dostając nowy srebrny zegarek. Poczucie obowiązku i odpowiedzialności nakazuje mu wykorzystać co do minuty czas pozostały w służbie i tym samym pomaga swojemu oddziałowi w bezkrwawy sposób zmusić zbuntowanych Czejenów, by powrócili do rezerwatu. W tle rozgrywa się urocza historia miłosna między panną Dandridge a porucznikiem Cohillem, historia z żółtą wstążką, symbolem wierności i miłości do kawalerii. Trzeba przyznać, że Joanne Dru wykreowała swoją postać niezwykle przekonywująco, nie sposób nie polubić jej Olivii. Sierżanta Tyree (w tej roli Ben Johnson) również się pamięta, bowiem wnosi on do filmu sporo pozytywnej energii. Charakterystyczną dla tych czasów oprawa wizualna tego westernu i piękna muzyka bardzo umiejętnie dopełniają obrazu. Tu warto również zauważyć, że był to film kolorowy, a operator filmu Winton Hoch dostał za niego Oskara w 1950. Gdybym miała podsumować ten film jednym zdaniem, to zrobiłabym to słowami Chodzącego Kucyka, starego wodza Czejenów i przyjaciela kapitana Brittlesa – „Jesteśmy za starzy na wojnę”.
Zwiastun




19. Prawdziwe męstwo (2010)
Bracia Coen, zamiast zdekonstruować western do gołej ziemi i zbudować go na nowo, postanowili wystawić mu piękny hołd, nie wyzbywając się przy tym elementów, które wyróżniają ich twórczość. Coenowska wersja „Prawdziwego męstwa” to brawurowo zrobiony film przygodowy, pełen kapitalnych szczegółów, wydobywających z materiału nieoczekiwane konteksty. Sercem tego westernu są wspaniałe kreacje aktorskie: Jeff Bridges jako ujmująco zdegenerowany Rooster Cogburn, niezwykle utalentowana Hailee Steinfeld w roli Mattie Ross, Matt Damon jako LaBoeuf oraz Barry Pepper i Josh Brolin. Cała obsada została obdarowana genialnymi dialogami, które czynią warstwę językową filmu osiągnięciem samym w sobie. Wisienką na torcie są zdjęcia Rogera Deakinsa. Być może bracia Coen nie odkrywają ponownie Dzikiego Zachodu, ale ich western to udany i wartościowy wkład w dorobek gatunku.
Zwiastun




18. Dyliżans (1939)
Absolutny klasyk i kamień milowy w rozwoju całego gatunku, który wydostał western z czeluści kina klasy B i rozpędził karierę Johna Wayne’a. Wzorowana na „Baryłeczce” francuskiego naturalisty Guya de Maupassanta z 1880 roku, opowieść o ludzkich uprzedzeniach i hipokryzji samozwańczych obrońców moralności. Brzmi jak dramat społeczny i jest to po części słuszna kwalifikacja. Wszystko dzięki całemu wachlarzowi charakterów: lekarz-pijak (nagrodzony Oscarem – Thomas Mitchell), kobieta „rozpustna”, hazardzista-dżentelmen, bankier-defraudant, ciężarna żona kawalerzysty wyznająca ogólnie przyjęty purytański system wartości, bogobojny handlarz whisky, szeryf wierzący nie tylko w kodeks moralności sformułowany przez paragrafy, przygłupi woźnica i w końcu, John Wayne jako Ringo Kid, uciekinier z więzienia, dla którego celem podróży jest zemsta na mordercy jego rodziny. Okazuje się, że dopiero w poczuciu realnego zagrożenia, dowiadujemy się jak bardzo mylne są oceny moralne wydawane przez lokalne „autorytety”. A tym zagrożeniem okazują się Apacze, przedstawieni jako bezosobowa masa, dziki i bezwzględny żywioł, niezwykle niebezpieczny dla bezbronnych pasażerów dyliżansu (w końcu noworodek na pokładzie). Właśnie zrealizowany z niezwykłym pietyzmem i wyczuciem języka filmowego pościg Indian za dyliżansem odnowił nadzieje na odrodzenie gatunku, a miejsce realizacji tej sceny, Monument Valley, stało się standardową lokalizacją zdjęć w westernach. Ten dyliżans jeszcze nie wypadł z trasy – jest wciąż aktualny i wizualnie atrakcyjny.
Zwiastun




17. Mściciel (1973)
Westernowy debiut Clinta Eastwooda w roli reżysera to film niezwykły. Pod wieloma względami – zwłaszcza w warstwie fabularnej – nawiązuje on do wcześniejszych o kilka lat obrazów Sergia Leone, ale z drugiej strony jest całkowicie pozbawiony luzu i humoru typowego dla twórczości Włocha. „Mściciel” to bez dwóch zdań najbardziej mroczna i ponura opowieść Eastwooda o Dzikim Zachodzie do czasu „Bez przebaczenia”. W innej konwencji nakręcić tego jednak nie było można. Clint po raz kolejny wciela się tutaj w postać Człowieka bez Imienia, tajemniczego rewolwerowca, który – jak zwykle znikąd – pojawia się w górniczym miasteczku Lago. Właściciele okolicznej kopalni zatrudniają go jako strażnika; ma strzec miasta przed wypuszczonymi niedawno z więzienia opryszkami, skazanymi za domniemaną kradzież, którzy zapowiedzieli, że zemszczą się za niesłuszne oskarżenie. Nieznajomy wypełnia swą powinność, ale na tym nie poprzestaje. Wykorzystując tchórzostwo mieszkańców, ich wzajemne waśnie, stopniowo przejmuje całkowitą kontrolę nad osadą. Gdy już nikt nie jest w stanie mu się sprzeciwić, nakazuje przemalować wszystkie domy na czerwono, zmienia również nazwę mieściny – na Piekło. I dopiero wtedy przystępuje do realizacji właściwego planu – do zemsty! Ten złowieszczy film to przede wszystkim kino… psychologiczne, w którym na pierwszy plan wybija się motyw zbrodni i kary, napiętnowane zostają tchórzostwo i zdrada, wywyższona zaś – zemsta jako sposób na wyrównywanie rachunków. Bezimienny mściciel to człowiek, który, skazując mieszkańców Lago na życie w Piekle, przywraca jednocześnie elementarną sprawiedliwość. W przeciwieństwie jednak do bohatera „Niesamowitego jeźdźca”, który był ręką Boga, ten jawi się wysłannikiem Szatana.
Zwiastun




16. Za kilka dolarów więcej (1965)
Środkowe ogniwo Trilogia del dollaro. Po sukcesie pierwszej części nakręcenie kolejnej było oczywistym zabiegiem. Chociaż nie mówimy o kontynuacji wątku fabularnego (pozostaje tylko ten sam enigmatyczny bohater – Clint Eastwood), lecz stylu, dzięki któremu Sergio Leone przewietrzył zatęchłe miasteczka Dzikiego Zachodu. Obskurny świat ludzi na tle zamierającej przyrody, barokowa ulotność i kruchość życia brutalnie przerwanego strzałami z rewolwerów, merkantylizm jako wyznacznik działań wszystkich bohaterów, drapieżna i miejscami kiczowata muzyka Ennio Morricone – to wszystko przyniosło znakomity rezultat, obdzierający western z moralizatorskiej i propagandowej łaty przyszytej do koszuli amerykańskiego kowboja. Rewolucyjne podejście Leone do klasycznego gatunku sprawiło, że western mógł bez żenady przebrnąć przez burzliwie zmieniający się świat końca lat 60. Dla Eastwooda Trylogia dolara otworzyła drzwi do wielkiej kariery. Dla Lee van Cleefa, stałego bywalcy klasycznych westernów, „Za kilka dolarów więcej” i późniejszy „Dobry, zły i brzydki” były okazją do powrotu na duży ekran. Z drugiego planu szczególna uwaga należy się Klausowi Kinskiemu, ukochanemu wrogowi Wernera Herzoga.
Zwiastun




15. Skarb Sierra Madre (1948)
Tym filmem John Huston wyciągnął wytwórnię Warner Bros z głębokiego kryzysu. Opowieść o wyliniałych amerykańskich straceńcach (Humphrey Bogart, Tim Holt i ojciec reżysera – Winston Huston), wyruszających na poszukiwanie złota w górach Sierra Madre, zagwarantowała filmowi 3 Oscary (dla Johna H. za reżyserię i scenariusz, dla Winstona H. za rolę drugoplanową). Oprócz klasycznego dla swojej wczesnej twórczości motywu klęski, Huston opowiada o ludzkiej chciwości, doprowadzającej do szaleństwa, zbrodni i autodestrukcji. Najbardziej tragiczną i jednocześnie antypatyczną postać kreuje (a jakże) Humphrey Bogart, którego męczeństwo mimiczne wydaje się nie tylko kreacją aktorską, ale i rezultatem prawdziwego zmęczenia – w końcu zdjęcia kręcono w naturalnej, nieprzyjaznej człowiekowi scenerii meksykańskich gór, a nie w ciepełku studia filmowego, do którego aktorzy nadal byli przyzwyczajeni. Ciekawe studium charakterów w egzotycznym klimacie filmu przygodowego.
Zwiastun




14. Za garść dolarów (1964)
Człowiek znikąd przybywa do niewielkiego miasteczka, w których trwa rywalizacja dwóch grup przestępców. Znamy to? A jakże. „Za garść dolarów” jest w końcu kolejnym na naszej liście (po „Siedmiu wspaniałych”) remakem jednego z filmów Kurosawy (tym razem zamiast „Siedmiu samurajów” na warsztat wzięto „Straż przyboczną” („Yojimbo”)). Film miał wg planów Sergio Leone pomóc w ożywieniu gatunku, jakim jest western i okazał się wyjątkowym sukcesem. Dużą rolę odegrała w tym kreacja aktorska Eastwooda, który, zmęczony wybielonym obrazem westernowych bohaterów, zagrał wyjątkowo dwuznaczną postać, gotową zabijać dla pieniędzy, a jednocześnie niepozbawioną ludzkich uczuć. „Za garść dolarów” nie tylko odświeżył gatunek, ale także stał się początkiem słynnej trylogii, która na stałe weszła do klasyki westernu.
Zwiastun




13. Niebieski żołnierz (1970) 
Ta z pozoru błaha, niezbyt dynamiczna historyjka, opowiadająca w dość ciepłej tonacji o pełnej przygód podróży nieopierzonego żołdaka i wyuzdanej (jak na tamte czasy) dziewuchy, jedynych ocalałych ze zmasakrowanego przez Indian konwoju, w ostatnich minutach niespodziewanie przeradza się w jeden z najbardziej wstrząsających obrazów, jakie wypuściło Hollywood. To właśnie finałowa rzeźnia, w której roześmiani amerykańscy żołnierze szlachtują pokojowo nastawionych Indian, gwałcą i mordują ich kobiety, a także nadziewają na szable dzieci, stanowi o sile filmu. I to sile nieprzemijającej. „Niebieski żołnierz” jest bowiem bardzo daleki od politycznej poprawności, epatując okrucieństwem na skalę niespotykaną również i w dzisiejszej dobie. Takie zresztą było założenie filmu, który powstał jako protest song wobec interwencji wietnamskiej i bazował na zderzeniu lekkiego, choć podbarwionego krwią kina przygodowego z orgią bezsensownego okrucieństwa. Trudno się więc dziwić, że film, który dokonał zamachu na święte amerykańskie wartości i wyciągnął spod dywanu zmiatane tam latami brudy, nie cieszył się w USA zbyt wielką popularnością i na tyle skutecznie przepadł w niebycie, że dziś tak na dobrą sprawę mało kto o nim pamięta. A szkoda.
Zwiastun




12. Miasto bezprawia (1946) 
Czterech braci pędziło sobie bydło, zmęczyli się tym nieco, więc stanęli na popas w najbardziej rozpoznawalnym miejscu Dzikiego Zachodu (obecnie zwanym Ford’s Point). Tam spotkali dwóch miejscowych i trochę pogadali, a potem zostawili najmłodszego brata, żeby popilnował krów, a sami pojechali do miasta – ogolić się. Okazało się, że golenie to nie taka prosta sprawa, kiedy komuś w okolicy zachciewa się nieco postrzelać. Jako, że najstarszy brat bardzo nie lubił jak mu przeszkadzano w goleniu, szybko uciszył rozrabiającego łobuza (ciosem w łeb), przy okazji dowiadując się o wakacie na stanowisku marszala. Następnie bracia i on w spokoju zaznali przyjemności golenia. Pewnie dlatego zostawili najmłodszego w obozie, bo gładkolicy był jeszcze. Niestety chłopcu nie wyszło to na zdrowie, w tak zwanym międzyczasie został zastrzelony, a bydło ukradzione. Bracia się wściekli, wrócili do miasta i przyjęli posadę marszali, żeby znaleźć zabójców brata i pomścić jego śmierć. A miasto zwało się Tombstone, a bracia nosili wdzięczne i wpadające w ucho nazwisko Earp. Co było dalej, sami wiecie. Była „My Darling Clementine”, bo tak w oryginale John Ford zatytułował swój film, a w roli Wyatta Earpa obsadził Henry’ego Fondę. Muszę przyznać, że po latach ten czarno-biały western nadal się świetnie ogląda.
Zwiastun




11. Zabójstwo Jessego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (2007)
Film Andrew Dominika wchodzi w niejednoznaczne relacje zarówno z dziedzictwem westernu, jak i z postacią legendarnego Jesse’ego Jamesa. Scenariusz, będący adaptacją powieści Rona Hansena z 1983 roku, skupia się na ostatnich miesiącach życia słynnego przestępcy i jego znajomości z Robertem Fordem. Przedstawia również nieuniknioną sekwencję wydarzeń, zapoczątkowaną rozczarowującym napadem na pociąg w Blue Cut, która doprowadziła do tytułowego zabójstwa. Film łączy kilka intrygujących strategii i nie daje się przyszpilić ani jako dekonstrukcja, ani jako hołd. Reżyser wypełnia opowieść historycznymi detalami i gatunkową ikonografią, jednak równocześnie podkreśla jej sztuczność, uciekając się do dystansującej narracji voice-over i wykorzystania soczewek zniekształcających krawędzie kadru, tworzących osobliwe winietki. To raczej western przefiltrowany przez wrażliwość kina artystycznego w stylu Terrence’a Malicka, oparty na niedopowiedzeniach i wieloznaczności, hołubiący intymność zamiast widowiskowości. Jesse James wyłaniający się z narracji „Zabójstwa…” to wielowymiarowa postać, którą trudno zredukować do jednego archetypu. Jest pokazany jako celebryta tamtych czasów (nieprzypadkowo wybrano Brada Pitta do tej roli), świadomy swojej reputacji, dbający o wizerunek i otaczającą go mitologię – czasami nawet mówi o sobie w trzeciej osobie. To także impulsywny kłębek nerwów, paranoik wypatrujący wszędzie zdrajców i stróżów prawa, ekscentryk złożony z tików i sprzecznych gestów oraz brutalny socjopata, schowany za fasadą uprzejmości i jowialności. Ponadto Jesse miejscami jawi się jako niemal nadprzyrodzona siła, przenikliwy zły duch, który pojawia się znikąd, wie wszystko i nie ma przed nim żadnej ucieczki. Niemal równie interesujący jest Robert Ford, grany przez Caseya Afflecka – początkowo wielki fan Jamesa, dzieciak zaczytany w nowelkach za dziesięć centów, jednak z czasem jego naiwna fascynacja przeradza się w skomplikowaną mieszankę strachu, rozczarowania, nienawiści i pragnienia sławy. Złożona relacja Forda z Jesse’em Jamesem definiuje cały film, zapewniając mu miejsce w kanonie.
Zwiastun



Poprzednie Części:
Część Pierwsza (50-41)
Część Druga (40-31)
Część Trzecia (30-21)
(Część Piąta)  (10-1)

You Might Also Like

0 komentarze