Spojrzenie na słowa - czyli dialogi filmowe i serialowe (odc.5)

6/19/2015


Zapraszam na kolejny odcinek dialogów, które mogliśmy usłyszeć w znanych filmach i serialach.

Dzisiaj między innymi japoński dramat „Siedmiu samurajów” w reżyserii Akira Kurosawy, serial kryminalny „Detektyw”, w którym główne role zagrali Matthew McConaughey, Woody Harrelson oraz dramat gangsterski „Ojciec Chrzestny” oparty na podstawie książki Maria Puzo.


Ojciec chrzestny (1972)
Don Corleone: Znam cię od wielu lat, ale o pomoc prosisz po raz pierwszy. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz zaprosiłeś mnie na kawę. A moja żona trzymała do chrztu twe dziecko. Bądźmy szczerzy. Nie chciałeś mej przyjaźni. Bałeś się być moim dłużnikiem.

Bonasera: Nie chciałem mieć kłopotów.

Don Corleone: Rozumiem. W Ameryce znalazłeś raj. Dobrze zarabiałeś, chroniła cię policja i sądy. Nie potrzebowałeś mej przyjaźni. A teraz przychodzisz do mnie: „Don Corleone, sprawiedliwości”. Ale nie prosisz z szacunkiem. Nie proponujesz przyjaźni. Nie zwiesz mnie Ojcem chrzestnym. W dniu ślubu mej córki prosisz, bym mordował za pieniądze.

Bonasera: Byś wymierzył sprawiedliwość.

Don Corleone: To nie jest sprawiedliwość. Ona żyje.

Bonasera: A więc niech cierpią, tak jak ona. Ile mam ci zapłacić?

Don Corleone: Bonasera. Bonasera. Co ja ci zrobiłem, że mnie tak nie szanujesz? Gdybyś przyszedł w przyjaźni, drań, co skrzywdził twoją córkę, zostałby ukarany już dziś. I gdyby ktoś tak uczciwy jak ty miał wrogów, twoi wrogowie byliby moimi wrogami. A wtedy obawialiby się ciebie.

Bonasera: Będziesz mym przyjacielem? Ojcze chrzestny?

Don Corleone: Dobrze. Pewnego dnia, może nigdy nie nadejdzie, poproszę o przysługę. Ale póki co, dam ci tę satysfakcję jako prezent w dniu ślubu mej córki.

Bonasera: Grazie, Ojcze chrzestny.

Don Corleone: Zleć to Clemenzy’emu. To musi załatwić ktoś opanowany. Nie jesteśmy mordercami, choć ten grabarz tak mówi.


Siedmiu samurajów  (1954)
Kikuchiyo: Co to jest?
Wieśniak: Mój koń.
Kikuchiyo: Myślałem, że to przerośnięta mysz.

House of Cards (2013-)
Raymond Tusk: Mogę spytać czemu pan to robi?

Frank Underwood: Co robię?

Raymond Tusk: Stuka pan obrączką. Widziałem to w telewizji. Zawsze dwa stuknięcia. Gdy wstaje pan od stołu lub opuszcza mównicę.

Frank Underwood: Ojciec mnie tego nauczył. Ma to wzmocnić kostki, aby nie połamały się w razie bójki. Przy okazji odpukuje się w niemalowane. Mój ojciec wierzył, że sukces jest mieszanką przygotowań i szczęścia. Stukanie w stół jest jak dwie pieczenie na jednym ogniu.

Bękarty wojny (2009)
Landa: Czy mamy wpływ na przydomki nadawane nam przez wrogów? „Aldo Apacz” i „Mały Człowiek”?

Utivich: Jak to „Mały Człowiek”?

Landa: Twój przydomek wśród Niemców.

Utivich: Mój przydomek wśród Niemców to „Mały Człowiek”?
Landa: I gdybym miał wyrazić swoją opinię, to trochę zaskoczyło mnie, jak wysoki jesteś w rzeczywistości. Wiesz, jesteś nieduży, ale nie tak mały jak cyrkowy karzeł, jak mówiłaby twoja reputacja

Whiplash (2014)
Wujek Frank: To dla ciebie sukces?| Bycie najlepszym muzykiem XX wieku?

And rew Neimann: Każdy o tym marzy.

Wujek Frank: Umrzeć bez grosza jako pijak i ćpun mając 34 lata nie jest według mnie sukcesem.

Andrew Neimann: Wolę to i sławę, niż dożycie do 90-tki|nie zapisując się w pamięci innych.

Jim Neimann: Przyjaciele cię zapamiętają.

Detektyw (2014-)
Rust Cohle: To miejsce przypomina obrazek z ulatniającego się wspomnienia. Jakby od zawsze była tu dżungla.  
Martin Hart: Skończ to gadanie. To nieprofesjonalne.  
Rust Cohle: Nie po to tu przyjechałem?  
Martin Hart: Skończ wygadywać te dziwactwa o wyczuwaniu psychostrachu i miastach zacierających się we wspomnieniach.  
Rust Cohle: Zbyt długo rozgryzałem własny umysł, by rezygnować z nich dla ciebie, Marty. Martin Hart: Spałeś dzisiaj?  
Rust Cohle: Nie śpię. Tylko śnię.

Śniadanie u Tiffany'ego (1961)
Holly: Wie pan, co to jest wściekła chandra?

Paul: Rodzaj depresji?

Holly: Depresję masz wtedy kiedy przytyjesz lub za długo pada. To zwykły smutek. Wściekła chandra to potworna rzecz. Nagle odczuwasz nieuzasadniony lęk. Pan też je miewa?

Paul: Pewnie.

Holly: Dla mnie jedynym ratunkiem jest wsiąść w taksówkę i pojechać do „Tiffany’ego”. Od razu się uspokajam. Tyle tam spokoju i godności. Nic złego nie może się tam zdarzyć.
  
Gwiezdne wojny: część IV - Nowa nadzieja (1977)
Ben Obi-Wan Kenobi: Ojciec chciał, bym ci to dał, ale wuj się sprzeciwił. Bał się, że Obi-wan cię wciągnie w jakąś krucjatę idealistów, jak ojca.

Luke Skywalker: Co to?

Ben Obi-Wan Kenobi: Miecz świetlny twego ojca. Broń rycerza Jedi. Nie tak toporna jak zwykły miotacz. To elegancka broń na bardziej cywilizowane czasy. Przez tysiąc pokoleń rycerze Jedi strzegli pokoju i prawa w starej republice. Nim nastały mroczne czasy... czasy Imperium.

Luke Skywalker: Jak zginął mój ojciec?

Ben Obi-Wan Kenobi: Młody Jedi, Darth Vader... mój uczeń, stanął po stronie zła. Pomagał Imperium tropić i niszczyć rycerzy Jedi. Zdradził i zabił twego ojca. Jedi już niemal nie istnieją. Vader dał się zwieść ciemnej stronie Mocy.

Luke Skywalker: Mocy?

Ben Obi-Wan Kenobi: Moc jest tym, co daje Jedi ich siłę. To pole energii żywych istot, które nas otacza i przenika. I spaja galaktykę w jedną całość. Zobaczmy, kim jesteś, mój mały i skąd przybywasz.

Dexter (2006-2013)
Ken Olson: Nie możesz mnie zabić.

Dexter: Wcale nie zamierzałem. Właśnie tak powinna wyglądać sala śmierci – jak wnętrze wielkiego worka. Spędziłem tu wczoraj wiele godzin, więc nie znajdą żadnych śladów. Trzeba przyznać, że wybrałeś świetną miejscówkę. Trzeba było tylko posprzątać, dodać nieco światła i wziąć lepsze narzędzia.

Ken Olson: Zabiłem ich przez ciebie.

Dexter: Zabiłeś, bo sam tego chciałeś.

Ken Olson: Inspirujesz mnie.

Dexter: Nieprawda.

Ken Olson: Zwłaszcza twoje zasady.

Dexter: Nieprawda. Nie mów mi, kim jestem. Do tej pory żyłem według cudzych planów, nie przyszło mi do głowy, żeby zatrzymać się i pomyśleć, czego tak naprawdę pragnę. A teraz nie wiem, kim naprawdę jestem, ale jedno wiem na pewno – nie jestem Rzeźnikiem z Zatoki, nie jestem niczyim idolem.

Ken Olson: To kim jesteś?

Dexter: Powiem ci, gdy sam to odkryję, i muszę przyznać, że chyba wkrótce to nastąpi, bo wcale nie czuję potrzeby zabijania. W tej chwili nic mnie do tego nie zmusza, przechodzę terapię.

Ken Olson: Wiedziałem, że mnie nie zabijesz.

Dexter: Zabiję, ale nie czuję wewnętrznej potrzeby i bardzo mi z tym dobrze.

Don Juan DeMarco (1995)
Dr Jack Mickler: Myślałem o naszej młodości. Nie istniał dla nas żaden okres przejściowy. Jakbyśmy poddali się pod naporem codzienności. Gdzież się podział ten boski ogień, którym oświetlaliśmy sobie drogę.

Marilyn Mickler: Wszystkie te ognie to jeden wielki kłopot. Ciężko nad nimi zapanować, rozpalają się, pochłaniają mnóstwo energii, po czym nagle gasną.

Dr Jack Mickler: Coś ci powiem, gówno prawda, ponieważ…

Marilyn Mickler: Nie

Dr Jack Mickler: Tak

Marilyn Mickler: Stabilne, miłe ciepełko to wystarczy,

Dr Jack Mickler: Nie ma ognia, nie ma ciepła. A jak nie ma ciepła, to nie ma życia. To jest to porównanie.

Marilyn Mickler: Mam rozumieć, że nie odejdziesz tak łatwo na emeryturę?

Dr Jack Mickler: Tak jest. Od czego mam odchodzić? Od życia? Ten mecz się dopiero zaczął. Jak mamy odlecieć, to przynajmniej tak, jak kometa Halleya.

Poprzednie odcinki:
Odcinek 1
Odcinek 2
Odcinek 3
Odcinek 4

You Might Also Like

0 komentarze