Wywiady (odc.7)

8/22/2014


W dzisiejszym odcinku wywiad z piękna amerykańską aktorką Angeliną Jolie oraz Madsem Mikkelsenem znanego głównie z serialu "Hannibal". Zapraszam!






Mads Mikkelsen

Hannibal Lecter doczekał się już kilku ekranowych wcieleń. Grał go m.in. Anthony Hopkins. Nie boi się pan porównań?
Mads Mikkelsen: Jeszcze jak! Hopkins doprowadził tę rolę do perfekcji. Mam świadomość, że nie zagram jej tak dobrze jak on. Jedyne, czego bym chciał, to zbliżyć się choć trochę do jego kunsztu. Mało brakowało, a odrzuciłbym tę propozycję. Scenariusz bardzo mi się podobał, ale wydawało mi się, że nie dam sobie rady z presją i oczekiwaniami.

Co pana przekonało?
- Reżyser Bryan Fuller. To miała być dziesięciominutowa rozmowa o roli, a on po kilku godzinach dalej opowiadał i opowiadał, co będzie w kolejnych sezonach. Nie da się odmówić komuś, kto ma taki entuzjazm.

Przygotowując się do tej roli, czytał pan książki o seryjnych mordercach?
- Nie musiałem (śmiech). Już wcześniej przeczytałem chyba wszystkie dostępne na rynku. Zawsze interesowała mnie mroczna strona ludzkiej natury. Chciałem zrozumieć, co kieruje człowiekiem, który przekracza granicę dla innych nieprzekraczalną. Integralną częścią europejskiej kultury jest fascynacja złem.

a pan ulubionego zbrodniarza?
- To Czyngis-chan, twórca i długoletni władca imperium mongolskiego. Miał niesamowity umysł, ale był jednym z największych rzeźników w historii. Zabił więcej ludzi niż otoczony przez dzisiejszą popkulturę chorym kultem Charles Manson czy Ted Bundy.

Pana ulubiony film, "Taksówkarz" Martina Scorsese, też traktuje o ciemnej stronie ludzkiej natury.
- Jako młody chłopak uwielbiałem oglądać historie, w których dobro zawsze wygrywało ze złem. Widziałem chyba wszystkie produkcje z Bruce’em Lee i byłem przekonany, że tak właśnie powinno wyglądać porządne kino. Ale pewnego dnia poszedłem na "Taksówkarza" i cały mój światopogląd został wywrócony do góry nogami. Najpierw nie lubiłem bohatera granego przez De Niro, potem zacząłem czuć sympatię do niego, znowu wrogość i tak w kółko. Byłem skołowany. Ale po kilku dniach doszedłem do wniosku, że to arcydzieło - kino powinno zmuszać do myślenia, a nie podsuwać gotowe odpowiedzi.

Zagrał pan niedawno w thrillerze "Polowanie" Thomasa Vinterberga, jednego z twórców Dogmy 95. Podoba się panu ten nurt?
- Nie jestem fanem Dogmy. Ona zakazuje używania jakichkolwiek efektów specjalnych w kinie: nie wolno stosować żadnych rekwizytów, kręcić można tylko amatorską kamerą. Ma być jak najautentyczniej, a przecież naturą filmu jest udawanie! Ale doceniam Dogmę za to, że wypromowała duńskie kino na świecie.

W "Polowaniu" zagrał pan nauczyciela oskarżonego o molestowanie seksualne. Trudno było po całym dniu wyjść z roli i wrócić do rodziny?
- Poza planem nie utożsamiam się z graną przeze mnie postacią, choć wiem, że część aktorów tak robi. Zachowują się tak jak ich bohater, nawet każą do siebie mówić jego imieniem. Ja sobie tego nie wyobrażam - moja rodzina by ze mną zwariowała. Zapewne czekałby mnie rychły rozwód (śmiech). Czasem jednak muszę odpocząć od ciężkiego kina. Teraz kręcę western. To spełnienie moich chłopięcych marzeń. Nasz plan zdjęciowy musi wyglądać zabawnie: banda dorosłych facetów poprzebieranych w spodnie z frędzlami lata z pistoletami w ręku i bawi się niczym przedszkolaki.

Przez osiem lat profesjonalnie zajmował się pan tańcem. Może czas na musical?
- Zdarzyło mi się zagrać w kilku w teatrze, ale koszmarnie śpiewam. Za to jeśli ktoś zaproponowałby mi rolę taneczną, chętnie bym ją przyjął. Czas przełamać mój poważny wizerunek.

W Polsce niedawno ukazało się tłumaczenie norweskiej powieści erotycznej, która jest o panu. To komplement?
- Dwadzieścia lat temu zapewne bardzo bym się ucieszył. Mógłbym na tę książkę podrywać dziewczyny. Teraz podchodzę do takich spraw z większym dystansem.

A pana żona?
Gdy się o tym dowiedziała, była bardzo cicha przez cały dzień.

Źródło



Angelina Jolie

Dlaczego zdecydowałaś się zagrać Diabolinę?
Jako dziecko uwielbiałam ją. Jest moją ulubioną postacią Disneya. Wzbudzała we mnie jednocześnie strach i fascynację. Dlatego kiedy doszły mnie słuchy, że planowany jest film o Diabolinie, natychmiast zaczęłam wypytywać, czy to prawda. Potem odebrałam telefon z pytaniem, czy jestem zainteresowana rolą. Odpowiedziałam, że oczywiście, tak! Bardzo podobał mi się pomysł, ale nie miałam pojęcia, jak można nakręcić o tym film. No bo jak opowiedzieć historię kogoś, kto rzuca klątwę na niemowlę? Co to miałaby być za historia? Zgodziłam się, ale nie do końca wierzyłam, że pomysł zostanie wprowadzony w życie. A jednak się udało!

Co pomyślałaś po przeczytaniu scenariusza?
Bardzo mnie wzruszył. To było jak odkrycie wielkiej tajemnicy. Wszyscy znamy historię Śpiącej Królewny. Znamy też Diabolinę i wiemy, co wydarzyło się na chrzcinach, bo często opowiadano nam o tym w dzieciństwie. Ale nikt nam nigdy nie powiedział, co zdarzyło się wcześniej.

A czego możemy się spodziewać?
Publiczność zobaczy tę samą niecną Diabolinę, którą pamięta z animacji „Śpiąca Królewna”. Jako mała dziewczynka uwielbiałam złośliwe poczucie humoru tej postaci. To się nie zmieni i mam nadzieję, że film usatysfakcjonuje osoby takie jak ja, czyli fanów klasycznej Diaboliny. Dzięki „Czarownicy” widzowie poznają również nieznaną dotąd przeszłość głównej bohaterki i motywy, które popchnęły ją ku ciemnej stronie. Myślę, że publiczność zobaczy scenę chrzcin w nowym świetle. I jeśli dobrze wykonaliśmy naszą robotę, to widz spojrzy na historię Diaboliny inaczej i – kto wie – być może weźmie jej stronę. Diabolina ma silne poczucie sprawiedliwości, czułe serce i świadomość dobra i zła. Niestety, potem się gubi.

Co dodałaś od siebie, kreując tę postać?
Bardzo się wzruszyłam, czytając scenariusz po raz pierwszy. Krótko potem postanowiłam więc opowiedzieć prawdziwą historię Diaboliny moim córkom. Następnego dnia mój synek pokłócił się z jedną z nich, ponieważ twierdził, że „Diabolina jest zła. Jest straszna i zła”. Moja córka odpowiedziała: „Nic nie rozumiesz. Nie wiesz wszystkiego”. To było fascynujące. Czyż nie każdy z nas chciałby móc powiedzieć: „Nie wiesz wszystkiego. Nie znasz mnie takiej, jaka jestem. Nie wiesz, kim jestem naprawdę”? Mam nadzieję, że zwłaszcza dziewczynki po obejrzeniu filmu dostrzegą potrzebę posiadania poczucia sprawiedliwości. Tego, co jest dobre, i tego, o co warto walczyć. Że mogą być wojowniczkami niepozbawionymi jednak czułości, kobiecości, głębokiej uczuciowości i skomplikowanej natury cechującej wszystkie kobiety.

Ta rola zmieniła sposób, w jaki dziś myślisz o postaci Diaboliny?
Moja ocena Diaboliny wciąż zmieniała się podczas kręcenia filmu. Dużo się od niej nauczyłam. Diabolina jest niewątpliwie jedną z najtrudniejszych postaci, w które się wcieliłam. Mimo że nie jest człowiekiem, nosi w sobie wszystkie odcienie człowieczeństwa. W młodości była bardzo niewinna. Już jako dorosła kobieta zmieniła się pod wpływem zdrady – stała się mroczna i całkowicie zatraciła swoje człowieczeństwo, które musi ponownie odnaleźć. Nie spodziewałam się, że granie Diaboliny będzie tak ciężkim, głęboko emocjonalnym i trudnym przeżyciem. Nigdy wcześniej nie zagrałam tak wielkiej roli. Diabolina jest trochę zwariowana, niezwykle żywiołowa, nieco złośliwa i ma ogromne poczucie humoru, dlatego granie jej wymagało niezwykłych pokładów energii. To nie jest postać, którą można zagrać na pół gwizdka.

    «Kim jest Stefan i w jaki sposób zmienia się w filmie Wasza relacja?

Stefan jest chłopcem, którego Diabolina spotyka na wrzosowiskach jako mała dziewczynka. Zaprzyjaźniają się, ale w miarę jak dorastają, ich światopoglądy różnią się coraz bardziej. Wraz z rozwojem opowieści oboje stają się bardzo mrocznymi postaciami. W końcu zostają wrogami. Diabolina na koniec odnajduje jednak swoje człowieczeństwo, a Stefanowi się to nie udaje.

Co po wyjściu z kina zapamiętają widzowie?

Odnieśliśmy się z szacunkiem do klasyka. Zachowaliśmy te elementy opowieści, które wszyscy kochamy. Ale mamy nadzieję, że „Czarownica” będzie jednocześnie wyprawą w nieznany świat, a widzom będzie zależeć na bohaterach niezależnie od tego, czy na danym etapie historii będą ich kochać, czy nienawidzić. Bo to głębokie i świetnie napisane postaci. W filmie jest również sporo scen akcji i wszystkie te elementy, których oczekują od nas współcześni kinomani. Jest zatem szczypta romansu, akcja, wspaniała scenografia, wciągająca historia i świetny scenariusz, a także suspens i niespodzianki.

W filmie występuje również Twoja córka.   Jak dostała tę rolę?
Kiedy dzieci członków ekipy odwiedzały nas na planie, prawie wszystkie płakały i uciekały na mój widok. Szybko zrozumieliśmy więc, że jedyną czterolatką, która przede mną nie ucieknie, jest prawdopodobnie moja córka. Tylko Vivienne mogła zagrać tę rolę. Żadne inne dziecko nie pozwoliło mi się wziąć na ręce ze względu na mój wygląd.

Dobrze się Wam współpracowało?
Tak, ale to naprawdę ciężka praca. Dzieci chcą nakręcić scenę raz i mieć to z głowy. Nie chcą zakładać strojów, które im się nie podobają, ani uśmiechać się, gdy nie mają na to ochoty. Postaraliśmy się jednak, żeby Vivienne dobrze bawiła się na planie.

Jak pracowało Ci się z Elle Fanning, siostrą słynnej Dakoty?
Elle wciela się w postać królewny Aurory. To wspaniała, słodka i utalentowana młoda kobieta. Jest również niezwykle zdolną aktorką i bardzo silną osobowością. To ważne, bo Aurora jest kimś więcej niż tylko dziewczynką lubiącą kwiaty. Jest elegancka, piękna, delikatna i czuła, a jednocześnie wie, czego pragnie, i potrafi być przebojowa. Elle potrafiła oddać wszystkie aspekty swojej postaci dzięki emocjonalnej głębi i zdolnościom aktorskim. Zaskoczyła mnie. Jest wspaniała!

Źródło


Poprzednie Odcinki:
Zobacz
Zobacz
Zobacz
Zobacz
Zobacz
Zobacz

You Might Also Like

0 komentarze